Black – zmysłowość nocy

Dziś postanowiłem sięgnąć o perfumy, które powstały jeszcze jeszcze w poprzednim wieku. A konkretnie w 1998 roku. To właśnie wtedy Annick Ménardo stworzyła dla Bvlgari Black. Zapach, który szybko zjednał sobie serca kobiet i mężczyzn na całym świecie. I to mimo, że oficjalnie dedykowany był tylko przedstawicielom brzydszej płci. Jednocześnie, w materiałach dotyczących tej kompozycji trafiłem na informację, iż nie posiada ona klasycznej trójdzielnej budowy z podziałem na głowę, serce i bazę. Z czym osobiście nie do końca się zgadzam. Jeśli jednak jesteście ciekawi szczegółów, to zapraszam do lektury całego niniejszego wpisu.

Read More

Duc de Vervins – świetność dawno miniona

Dziś moje drugie spotkanie z francuską marka Houbigant, słynącą przede wszystkim z przełomowych Fougère Royale. Na bohatera niniejszego wpisu wybrałem natomiast Duc de Vervins. Jest to zapach zdecydowanie młodszy, powstał bowiem w 1985. Czyli w sumie i tak już całkiem dawno temu. A mimo to nadal dostępny jest na rynku. Przyjrzyjmy się zatem z czego to wynika. Jednak najpierw jeszcze kilka słów wprowadzenia. Nie każdy z Was wie bowiem, że tytułowe Vervins, to miasto we Francji, w którym produkowane były kiedyś perfumy Houbigant. Albo, że pachnidło to dedykowane jest szlachetnym indywidualistom, którzy dążą do wielkości. Uzbrojeni w tę wiedzę, bez dalszej zwłoki przekonajmy się zatem jak pachnie Duc de Vervins.

Read More

Różowy atrament – orientalny kleks

Dziś na blogu tegoroczna premiera stworzonej przez Tomasza Jakusza marki House of Aran. Różowy Atrament to już jej trzecie perfumy, które mam okazję recenzować, ciekaw jestem więc w jakiem kierunku tym razem podążył ich twórca. Zwłaszcza, że w odróżnieniu od Kocanki i Skóry z Łotra, w przypadku naszego dzisiejszego bohatera nazwa wcale nie wskazuje na przewodnią nutę. Nie spodziewam się bowiem, żeby faktycznie miał nią być atrament. Pewną podpowiedzią w tym temacie może jednak być opis na stronie marki, w którym pojawia się rosnąca w cieniu starego drzewa samotna róża. Przekonajmy sięzatem jak obraz ten przełożony został na język zapachu.

Read More

Another Oud – jeszcze jeden

W ostatnim czasie na blogu pojawiło się całkiem sporo perfum z oudem w temacie. Kontynuując ten wątek, postanowiłem zaś sięgnąć po kolejne. Dosłownie. Na bohatera dzisiejszego wpisu wybrałem bowiem Another Oud marki Juliette has a gun. Z którą, póki co, nie bardzo mi po drodze. Może jednak prezentowanej dziś kompozycji uda się to trochę zmienić. Szczególnie, że zapach określany jest jako oryginalny, nowoczesny i bogaty. Od siebie dodam natomiast, że stanowi on sequel do zaprezentowanych światu w 2009 roku Midnight Oud. Bez zbędnej zwłoki, zobaczmy zatem co młodsze z tego rodzeństwa oudów ma nam do zaoferowania.

Read More

Cap d’Antibes – wakacje urzędnika

Antibes to niewielkie miasto, położone na południowy zachód od Nicei. Słynie ono z przylądka (największego we Francji), który stał się jednym z symboli Lazurowego Wybrzeża. To właśnie tam na początku XX wieku wakacje spędzała francuska arystokracja. I to również tam, Albert Fouquet, założyciel Eight & Bob, poznał i zaprzyjaźnił się z młodym John’em Kennedy’m. Natomiast inspirowany tym miejscem zapach powstał by przypominać autorowi o rejsach żaglówką, złotych zachodach słońca i barwnych przyjęciach, które odbywały się w Antibes. Wspomnieniach beztroskiego lata. Jednak wersja, którą dziś recenzuję, to nie oryginalna kompozycja Fouquet’a, ale reedycja z 2014 roku. Zobaczmy jednak na ile wiernie oddaje ona zamierzony klimat.

Read More

Olfaktoryczna anatomia – cypriol, czyli aromatyczny kuzyn papirusu

W ramach dzisiejszego wpisu z cyklu Olfaktoryczna anatomia zdecydowałem się przedstawić popularny, a jednak mało znany składnik perfum. A konkretnie cypriol. Zwany również nagarmotha. Jego aromat ceniony jest zaś miedzy innymi za nadawanie wonnym kompozycjom zmysłowej szorstkości oraz tajemniczości. Jak się go jednak pozyskuje i w jaki sposób trafił do współczesnej perfumerii? Tego dowiecie się z dalszej części niniejszego tekstu.

Read More

Oud Zarian – lukrecjowy wir

W zeszłym roku marka Creed wypuściła na rynek kilka nowych zapachów. Wśród nich znalazł się zaś bohater dzisiejszego wpisu, a więc Oud Zarian. W dotyczących tych perfum materiałach można zaś znaleźć między innymi informację o tym, że do ich budowy posłużył dojrzewający 80 lat oud. Co niewątpliwie wzbudza ciekawość. Przyjemność pracy z tym składnikiem przypadła natomiast słynącej z tworzenia orientalnych pachnideł Cécile Zarokian. Która tym samym debiutuje na Agar i Piżmo. Znalazłem również informację, że prezentowana dziś kompozycja określana jest jako przyprawowo-drzewna. Przekonajmy się zatem czy rzeczywiście tak pachnie.

Read More

Chocolate Greedy – mniam!

Dawno już nie recenzowałem żadnych perfum Montale. Dlatego, gdy nadarzyła się okazja, zdecydowałem się zamówić próbki dwóch zapachów. A ponieważ robiłem to, kiedy za oknem panowały kilkunastostopniowe mrozy, to jednym z moich wyborów były Chocolate Greedy. Szukałem bowiem czegoś o ciepłym, zmysłowym aromacie. Zaś nasz dzisiejszy bohater z nazwy zdawał się wpisywać w moje oczekiwania. Perfumy te powstały natomiast w 2007, a oficjalna strona marki opisuje je jako nostalgiczne. Dlaczego? Przede wszystkim ze względu na fakt, że przywoływać mają wspomnienia z dzieciństwa. Zobaczmy zatem czy faktycznie tak jest.  

Read More

Prezent dla niej – No 5

Po dziewięciu latach prowadzenia bloga w końcu zabrałem się na odwagę i postanowiłem zmierzyć z jednym z największych, obok Shalimar, klasyków kobiecej perfumerii. A mowa oczywiście o No 5 od Chanel. Zapachu powstałym w 1921 roku za sprawą Ernesta Beaux, tworzącego między innymi dla ostatniego cara Rosji. Natomiast z prezentowaną dziś kompozycją wiąże się legenda, jakoby Beaux przedstawił Coco Chanel kilka próbek swoich pachnideł do testów w ciemno, kreatorka wybrała zaś piątą z nich. Stąd nazwa recenzowanych perfum. Ale ile w tym prawdy naprawdę trudno stwierdzić. Z pełnym przekonaniem mogę natomiast napisać, że zadaniem Francuza było stworzenie perfum dla nowoczesnej kobiety – niezależnej i pewnej siebie. Dla porządku dodam też jeszcze, że dzisiejszy wpis nie dotyczy oryginalnej wersji zapachu, ale tego, co obecnie dostępne jest na sklepowych półkach. Czyli edycji z 1986 roku, autorstwa Jacques’a Polge’a. 

Read More

Boundless – złocista dżungla

Nasz dzisiejszy bohater, Boundless, to jeden z dwóch zapachów Amouage, które już od dawna figurowały na mojej liście do testów. A że omańska marka dawno już nie gościła na Agar i Piżmo, to pomyślałem, że to dobry moment by znów sięgnąć po perfumy z jej oferty. Ponadto, przy okazji dzisiejszej recenzji dopiero drugi raz mam okazję zetknąć się z twórczością Karine Vinchon Spehner, która wcześniej pojawiła się na blogu jako współautorka Batucady od L’Artisan Parfumeur. Zaciekawiło mnie jednak również to, w jaki sposób w oficjalnych materiałach opisywana jest recenzowana dziś kompozycja. Wskazują one bowiem na jej radosny i pełen energii charakter. Czego raczej nie spodziewałbym się patrząc na spis nut. Zobaczmy zatem jak jest w rzeczywistości.

Read More