2# Nota di Viaggio (Shukran…) – miętowa dżambia

W języku arabskim shukran oznacza dziękuję. Słowo to stanowi też jednak część nazwy perfum, których recenzja trafia dziś na bloga. A mowa o 2# Nota di Viaggio (Shukran…) włoskiej marki Meo Fusciuni. Po tym jak w 1# Nota di Viaggio (Rite of Passage) trafiliśmy do Istambułu, tym razem Giuseppe Imprezzabile zabiera nas w podróż do Maroka. Czego powinniśmy się zatem spodziewać? Zgodnie z zapowiedziami 2# to kompozycja lekka i radosna. Ale czy rzeczywiście? W końcu kraje arabskie kojarzą się raczej z ciężkimi i zawiesistymi pachnidłami. Sprawdźmy zatem jak jest w przypadku Shukran.

Read More

Adventure – przygoda oglądana z kanapy

Przy okazji recenzji Horizon pisałem, że promujące te perfumy hasła reklamowe lepiej pasowałyby do Adventure. A więc bohatera dzisiejszego wpisu. I w sumie miałem rację. A to dlatego, że w sloganach zachęcających do jego zakupu również znajdziemy informację o inspiracji dziką naturą. Natomiast plakaty, na których oglądamy samego Ewan’a McGregor’a przenoszą nas prosto w serce brazylijskiej dżungli. W której przyjdzie nam zmierzyć się z własnymi ograniczeniami. Adventure to bowiem kompozycja dla mężczyzn bezkompromisowych i gotowych na każde wyzwanie. Ale jak pachnie?

Read More

Woody Perfecto – być jak Jagger

Dziś na bloga powraca Parle Moi de Parfum – marka stworzona przez samego Michel’a Almairac’a. A trafia tu dzięki uprzejmości perfumerii Arcadia, od której otrzymałem kilkumililitrową próbkę Woody Perfecto. Kompozycji określanej jako symbol wolności. Takiej wolności, jaką dać może tylko rock’n’roll. Za sprawą opisywanych dziś perfum poczuć się bowiem mamy jak prawdziwa gwiazda rocka. Wyprzedane koncerty, noce w trasie i tabuny fanek. Takie właśnie obrazy ma w naszej wyobraźni kreować ten zapach. Ale czy to w ogóle możliwe? A jeśli tak, to w jaki sposób? Być może to właśnie perfumiarski kunszt Almairac’a będzie w stanie nam w tym dopomóc. Sprawdźmy.

Read More

Eros – bóg na sterydach

Do tej pory na blogu pojawiły się tylko jedne perfumy Versace. A były to The Dreamer z 1996 roku. Przyszła zatem pora na coś bardziej współczesnego. Takiego jak na przykład Eros. Zapach mający premierę w 2012 roku i określany jako odzwierciedlający DNA włoskiej marki. Co widać, już choćby po samej nazwie. Wprost nawiązującej do greckiej mitologii, z której dom mody Versace czerpie w obfitości. Ponadto, w dacie swojego debiutu na rynku, było to pierwsze od pięciu lat pachnidło stworzone przez nich z myślą wyłącznie o mężczyznach. Sama kompozycja w założeniu miała zaś być świeża i drzewna, z delikatnym orientalnym sznytem. A jak jest w rzeczywistości? Po odpowiedź zapraszam do lektury całej niniejszej recenzji.

Read More

Plum Japonais – śliwka po azjatycku

Wybór bohatera dzisiejszej recenzji wielu z Was może zaskoczyć. Oficjalnie Plum Japonais to bowiem perfumy dla kobiet. Moim zdaniem jest to jednak zapach na tyle uniwersalny, że pasować będzie także mężczyźnie. Co więcej, znam wiele kompozycji z metką uniseks, które są dużo bardziej kobiece niż dzieło Tom’a Ford’a. A właściwie Yann’a Vasnier’a, bo to on jest autorem Plum Japonais. I choć jest to moje pierwsze spotkanie z francuskim twórcą, to zapewniam, że nie ostatnie. Na mojej liście do testów widnieją bowiem jeszcze przynajmniej dwa inne zapachy jego autorstwa. Wróćmy jednak do bohatera niniejszego wpisu…

Read More

Uwaga, klasyk! – Blenheim Bouquet

W ramach cyklu Uwaga, klasyk! na blogu pojawiło się już całkiem sporo kultowych perfum. Jednak nie pamiętam, by którekolwiek były aż tak stare jak bohater dzisiejszej recenzji. Blenheim Bouquet brytyjskiej marki Penhaligon’s powstały bowiem już w 1902 roku. A mimo to wciąż są dostępne w sprzedaży. Ale w jaki sposób osiągnęły wspomnianą długowieczność? Odpowiedzi poszukamy w niniejszym wpisie. Jednak zanim przejdę do meritum, chciałbym jeszcze krótko napisać o inspiracji jaka posłużyła do skomponowania Blenheim Bouquet. Powstały one bowiem specjalnie z myślą o księciu Marlbrough, a swoją nazwę zawdzięczają pałacowi Blenheim, siedzibie księcia. Ciekawostką jest zaś, że posiadłość ta to obecnie jedyny tego typu obiekt w Anglii, nie będący własnością ani władzy królewskiej ani kościelnej.

Read More

Interlude Man – chaos kontrolowany

Amouage to jedna z najbardziej ekskluzywnych marek perfum. A jednak do tej pory na Agar i Piżmo pojawiła się jedynie recenzja Epic Man. Dziś na bloga trafia też jednak Interlude Man. Kompozycji tej towarzyszy zaś bardzo nietypowa inspiracja. U jej podstaw leżą bowiem chaos i nieład. Dzieło Pierre’a Negrin’a oddawać ma jednak spokój i harmonię panujące w ich centrum. Trochę jak w oku cyklonu. Jednocześnie Christopher Chong – dyrektor kreatywny Amouge – określa Interlude jako perfumy nowoczesne i wyrafinowane. Mimo tradycyjnego doboru tworzących je nut. Ale czy faktycznie tak jest? Przekonajcie się sami!

Read More

Obsessed for Men – dobre średniego początki

W portfolio Calvin’a Klein’a znajduje się kilka naprawdę kultowych zapachów. A wśród nich między innymi Obsession for Men z 1986 roku. Możecie sobie zatem wyobrazić moje zaskoczenie, gdy w 2017 roku amerykańska marka wypuściła na rynek perfumy o nazwie Obsessed for Men. Od razu zapachniało mi to wtórnością i odcinaniem kuponów od sukcesu klasyka. Jednocześnie, wiedziałem jednak, że prędzej czy później kompozycja ta trafi na Agar i Piżmo. Wnioskując po nazwie nie mamy tu bowiem do czynienia z klasycznym flankerem. Wtedy nazwa brzmiałaby np. Obsession Cologne, Obsession Extreme albo Obsession Sport. Mamy jednak Obsessed. Zapach, zgodnie ze sloganem reklamowym, zdominowany przez mroczną wanilię. Której obecność znów każe mi myśleć o klasyku. Przekonajmy się zatem na ile oryginalne są te perfumy.

Read More

Olfaktoryczna anatomia – zdradliwa słodycz tonki

Warzywa raczej nie kojarzą się z perfumami. Dlatego, gdy pierwszy raz usłyszałem o bobie tonka byłem szczerze zaskoczony. Z czasem przekonałem się jednak, że jego aromat jest jedną z najpopularniejszych nut pojawiających się w perfumach. Odnaleźć go możemy między innymi u Thierry’ego Mugler’a w Ange ou Demon i A*Men, ale także w takich kompozycjach jak Dior - Addict czy Jean Paul Gaultier – Le Male. Co znaczy, że pasuje on zarówno kobietom jak i mężczyznom. Ale jak to się stało, że tonka w ogóle trafiła do przemysłu perfumeryjnego? Tego dowiecie się z dalszej części niniejszego wpisu.

Read More

Spirito – zielony duszek

Emily Dickinson to amerykańska poetka żyjąca w XIX wieku. Choć za życia napisała ponad dwa tysiące wierszy, sławę zyskała dopiero po śmierci. I to właśnie jej twórczość posłużyła do stworzenia Spirito – czwartych perfum marki Meo Fusciani, jakie mam okazję recenzować. W swoim dziele Giuseppe Imprezzabile starał się zaś przywołać zarówno zielone pola, wśród których żyła Dickinson, jak i specyficzną elegancję jej utworów. To zapach mający oddawać ducha wolności. Brzmi bardzo pięknie, ale jak wszystkie te zapowiedzi mają się do rzeczywistości? Tego dowiecie się z dalszej części niniejszego wpisu. Zapraszam do lektury!

Read More