Cztery pory roku - Wiosna
Truizmem jest stwierdzenie, że nasz ubiór zmienia się w zależności od pory roku. Mało kto zdaje sobie jednak sprawę, że podobnie może być w przypadku perfum. W zależności od panujących na zewnątrz temperatur oraz otaczającej nas aury możemy bowiem chcieć sięgać po zdecydowanie inne typy zapachów. I tak, wiosna kojarzyć się może z zielenią oraz rozbudzać w nas chęć do życia. Sprawiać, że nabieramy energii oraz pozytywnego nastawienia do otaczającego nas świata. A które kompozycje najlepiej oddadzą taki klimat? Wytypowałem pięć.
Choć Cartier jest marką słynącą głównie z biżuterii i luksusowych zegarków, to jednak w jej ofercie znaleźć można też sporo wysokiej jakość perfum. Do których zaliczają się między innymi Roadster. Które notabene inspirowane są właśnie jednym z kultowych zegarków z portfolio francuskiego potentata. Sam zapach utrzymany jest natomiast w sportowym stylu. Emanuje świeżością i zielenią. Rozpoczyna się zaś wonną mieszanką bergamotki i mięty. Niemal czuć tu soczysty aromat jej młodych listków. Bardzo szybko pojawia się również wetyweria. Potęguje ona bijące od dzieła Mathilde Laurent uczucie chłodu, wprowadzając jednocześnie wątki drzewne i ziemiste. Przy czym te ostatnie podkreślone zostały jeszcze przy pomocy paczuli. Natomiast więcej elegancji przydaje Roadster lawenda. Nie można też mieć wątpliwości co do męskiego charakteru tych perfum. I to nawet mimo pojawiającej się w bazie słodszej i bardziej zmysłowej nuty wanilii. Której w końcówce towarzyszą jeszcze, budujące drzewny szkielet kompozycji, labdanum oraz drewno kaszmirowe. Przez cały czas zapach pozostaje jednak świeży. Jego zieleń jest głęboka, zaś lekko sportowy klimat przyciągnąć może zainteresowanie przedstawicieli młodszych pokoleń.
Stworzona przez Jo Malone marka słynie z zapachów prostych. Z których naprawdę wiele nadaje się na wiosnę. Moim pierwszym wyborem są natomiast Basil & Neroli. I to mimo, że kompozycja ta przedstawiana jest jako młodzieżowa. Moim zdaniem jej aromat jest jednak zdecydowanie bardziej uniwersalny. Rozpoczyna się zaś uderzeniem intensywnej zieleni. Będącej wynikiem obecności tytułowej bazylii. Przy czym za sprawą cytrusów głowa zapachu jest nie tylko świeża, ale również lekka i przestrzenna. Mimo ziołowej pikanterii zapach emanuje rześkością. W sercu stworzonych przez Anne Flipo perfum ostrzejsze akcenty zostają jednak wygładzone. A dzieje się tak za sprawą nuty neroli. Olejek z kwiatu gorzkiej pomarańczy nadaje całości subtelności oraz kwiatowego ciepła. Kompozycja nabiera głębi. Która podbudowana została jeszcze przy pomocy silniej drzewnych i zielonych aromatów liści cedru oraz wetywerii. W końcówce Basil & Neroli istotną rolę odgrywa natomiast białe piżmo. Wpisuje się ono w czysty i jakby mydlany wątek, który w sercu tego pachnidła zapoczątkowało neroli. W efekcie takiej kombinacji aromatów powstały perfumy z jednej strony czyste i eleganckie, z drugiej zaś świeże i zielone. A dzięki minimalistycznemu stylowi, w którym są utrzymane, ich główni bohaterowie są w stanie odsłonić przed nami pełnię swojego naturalnego piękna.
Założone przez Sylvie Ganter i Christophe’a Cervasel’a Atelier Cologne specjalizuje się w tak zwanych kolońskich absolutach (fr. cologne absolue). Zapachach utrzymanych w klimacie tradycyjnych wód kolońskich wywodzących się od Eau de Cologne, jednak cechujących się znacznie lepszą trwałością i mocą, co wynika z wyższego stężenia ekstraktów naturalnych (10 do 20 procent). W ofercie francuskiej marki znajdziemy zaś kilka kompozycji skrojonych idealnie na wiosnę. W tym Trèfle Pur, co tłumaczy się jako czysta koniczyna. Co ciekawe, początek tych perfum jest jednak zdecydowania cytrusowy. Pojawiają się w nim nuty gorzkiej pomarańczy oraz neroli, doprawione chłodniejszym aromatem kardamonu. Natomiast wątek zielony silniej uwidacznia się w sercu pachnidła. Które zbudowane zostało przede wszystkim w oparciu o galbanum. Jego rześka i cierpka woń przenika środkową fazę dzieła Jérome’a Epinette’a. W ten sam klimat wpisują się także obecne na tym etapie perfum bazylia oraz liść fiołka. Z kolei baza ma już wyraźniej drzewny klimat. Nie brak jej też pewnej męskiej szorstkości. Wrażenie to udało się zaś zbudować przy pomocy takich nut jak paczula, mech dębowy i drewno cedrowe. Wszystko to przełożyło się zaś na powstanie zapachu absolutnie niebanalnego. Przesyconego zieloną świeżością. I silnie kojarzącego się z porośnięta koniczyną łąką. W efekcie Trèfle Pur stanowi bardzo dobrą propozycję na coraz dłuższe, wiosenne dni.
Jeszcze zasiadając w fotelu naczelnego perfumiarza w Hermès, Jean-Claude Ellena zdecydował się na założenie własnej, niezależnej marki. Dzięki czemu powstała The Different Company. A że francuski mistrz zaprosił do współpracy wielu szanowanych twórców, to fakt, iż spora cześć kompozycji cieszy się powszechnym uznaniem nie powinien dziwić. Wśród nich znaleźć zaś można Tokyo Bloom. Zapach stworzony przez Emilie Coppermann i inspirowany piątą porą roku. Okresem między wiosną a latem, gdy kwitną wiśniowe drzewa. Jego początek jest jednak nie kwiatowy, a wyraźnie trawiasty. Dziej się tak za sprawą intensywnie zielonych aromatów galbanum i mlecza. Którym towarzyszą jeszcze bazylia oraz liść czarnej porzeczki. Nieco cytrusowej świeżości prowadzone zostało natomiast za sprawą limony. Z czasem perfumy te przechodzą jednak do cieplejszego wątku kwiatowego. Który w sercu Tokyo Bloom reprezentowany jest przez słodki jaśmin oraz bardziej wodnisty cyklamen. Całość pozostaje jednak zauważalnie świeża. I wrażenie to nie znika nawet w bazie zapachu. A ta zbudowana została w oparciu o nuty piżma i drewna gwajakowego. Uzupełnionych balsamiczną wonią ambry. Przez co końcówka wydaje się nie tylko zielona, ale i jakby świetlista. Emilie Coppermann udało się stworzyć zapach dający poczucie świeżości, a jednocześnie dość bezpieczny. Mogący spokojnie być używanym choćby w takim miejscu jak biuro.
Stworzona przed Frédéric’a Malle kolekcja Editions de Parfums zdecydowanie wyróżnia się w świecie perfum. Francuz do współpracy zaprosił bowiem najsłynniejszych twórców oferując im w zamian niemal nieograniczoną swobodę w komponowaniu wonnych pachnideł. Dodatkowo, sprawił również, że stali się znani szerszemu gronu odbiorców, umieszczając ich imiona i nazwiska na etykietach oferowanych zapachów, zaraz obok nazwy. I choć cała kolekcja Frédéric’a Malle składa się z naprawdę wyjątkowych pachnideł, to w kontekście wiosny na uwagę mocno zasługuje Geranium pour Monsieur autorstwa Dominique’a Ropion’a. Ta wyrafinowana alternatywa dla tradycyjnych perfum z rodziny fougère rozpoczyna się silnym aromatem mięty. Który niesie ze sobą spory ładunek chłodu. A także soczystej ziołowości. Podkreślonej jeszcze za sprawą pachnącej cytrusami aromamolekuły zwanej rodinolem. A chłodny klimat otwarcia wpisują się też jednak anyż oraz tytułowe geranium. To ostatnie łączy w sobie zarówno elementy ziołowe jak i cytrusowe, przez co nie dziwi fakt, iż to wokół niego zbudowane są te perfumy. Natomiast w miarę upływu czasu silniej uwidacznia się watek przyprawowy, reprezentowany przez cynamon i goździki. Podnosi on temperaturę zapachu, dodając mu prze tym drapieżności. W ten klimat wpisuje się również obecne w sercu Geranium pour Monsieur kadzidło. Z kolei baza ma już bardziej żywiczny charakter. Dominują w niej styraks oraz Ambroxan. Słodyczy i zmysłowości przydaje też jednak białe piżmo. Mimo takiej końcówki zapach pozostaje jednak lekki i transparentny. A jego rześki aromat pobudza do działania. Kojarzy się z górską łąką i doskonale sprawdzi się w coraz dłuższe wiosenne dni.